Łk 10, 1-9

Pokój królestwa Bożego

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.

Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki.

Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże».

Owce między wilkami, węże, skorpiony, przeciwnik. Chyba gorzej być nie może, sytuacja beznadziejna. Panie, Ty Dobry Pasterz,  posyłasz swoje owce miedzy wilki?!  Przypominają mi się słowa śp. o. Bronisława  Mokrzyckiego SJ, który powtarzał: “Im gorzej, tym lepiej”. Patrząc na różne wydarzenia w moim życiu, to coś w tym jest. Tylko w trudnościach i przeciwnościach sprawdza się autentyczność deklarowanej wiary.

Gdy nie ma już nic, żadnych “zabezpieczeń”, żadnego ewangelicznego “trzosa, torby, sandałów, pozdrowień”, czyli czegoś co obciąża, nie pozwala się radykalnie  zaangażować – wtedy  zostaje tylko wiara i ta  szczególna relacja do TEGO, KTÓRY JEST. Dlatego nie wierzgajmy, gdy  jest trudno, gdy grunt się wali pod nogami. Mimo wszystko  to jest dobra droga!

A wiesz dlaczego? Bo nasz Pan i Zbawiciel przeszedł nią pierwszy. On pierwszy szedł po wężach i skorpionach. On pierwszy stoczył zwycięski bój z przeciwnikiem –  o Ciebie i o mnie. O swoje owce, owczarnię – Kościół. Św. Paweł zrozumiał tę drogę, dlatego pisze w Liście do Galatów: “Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a  ja dla świata”.

Chlubić się z krzyża, przeciwności, trosk może tylko ten, kto widzi oczami wiary ostateczny cel tej drogi. Czy tak widzimy, aby móc cieszyć się ze swoich osobistych krzyży (choroby, trudności w pracy, w relacjach, trudności finansowe, prześladowania itp.)

Zaskakuje to, że uczniowie, wysłani z nieciekawą perspektywą, wracają z radością: “Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Ze względu na Twoje IMIĘ, bo w nim jest nasze zdrowie, nasze zbawienie. Dlatego dzisiejszy psalm 66 wzywa do wielbienia Jego Imienia, bo to jest najwyższe imię  – JEHOSZUA: “Bóg jest zbawieniem” .

Jezus pokazuje prawdziwy motyw radości: “nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się,  że wasze imiona zapisane są w niebie”, czyli  że Ty i ja mamy szczególne miejsce w Sercu Boga, jesteśmy dla Niego kimś ważnym, wyjątkowym.  Twoje i moje  imię wyrył sobie na obu dłoniach, więcej oddał za Ciebie i za mnie  swoje życie. Czy potrzeba  więcej dowodów MIŁOŚCI?! To jest nasze “wyposażenie”, aby z odwagą iść miedzy wilki, węże i skorpiony, iść i głosić chwałę Jego Imienia i moc MIŁOŚCI.