J 10, 1-10

Jezus jest bramą owiec

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».

Jak cudownym instrumentem jest głos! Nie tylko dlatego, że dzięki niemu możemy śpiewać i wołać, nucić coś czy po prostu komunikować się, ale z tego powodu, że głos ukrywa w sobie konkretną tożsamość. Ostatnimi czasy, w dobie pandemii i koniecznego wymogu zasłaniania twarzy, jakby bardziej zrozumiałam Marię Magdalenę, która rozpoznała swego Mistrza dopiero po głosie. Tak, można kogoś nie widzieć, nie rozpoznać, a wsłuchując się w barwę głosu przypomnieć sobie osobę. Jakże często rozmawiając z kimś przez telefon po kilku wypowiedzianych słowach, odczytujemy ich ładunek emocjonalny i wiemy, czy coś się stało czy nie…

A jak jest z głosem Jezusa? Czy to jest ten głos, dzięki któremu wiem, dokąd zmierzam? Skoro Jezus przyrównuje Siebie do Pasterza, to znaczy jestem w zasięgu Jego wzroku, jestem dla Niego niesamowicie ważny i On mnie przywołuje. Woła po imieniu, zna moją najgłębszą tożsamość, głębię mojego serca. Pozwala mi położyć się na zielonej trawie, ale również pozwala wpaść czasem w szczelinę, gdy za mocno się oddalę… Nie chce trzymać mnie na powrozie, lecz daje wolność. Przychodzi, żeby ocalić i dać Życie w obfitości.

O, Panie, Dobry Pasterzu, daj nam łaskę słuchania i rozpoznawania Twego głosu w każdych okolicznościach życia. Amen.

s. Beata M.