Jak truskawki w lutym… – XI Niedziela Zwykła

Mk 4, 26-34

Przypowieść o ziarnku gorczycy

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus mówił do tłumów:
«Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo».

Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu».

W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Dzisiaj zatrzymam się przy zranionym Sercu Jezusa, Ono stało się nasieniem wrzuconym w ziemię tego świata, z którego nieustannie wypływa życiodajna moc.

Tak często załamuję ręce nie widząc postępów w życiu, w pracy i w rodzinie, we wspólnocie. Nierzadko twierdzę, że zatrzymałem się w drodze, a może nawet są momenty, gdy uważam, że się cofam.  Nie zdając sobie do końca sprawy, że wszystko jest wpisane w pedagogię Boga. Boga cierpliwego i kochającego Ojca, który nigdy na siłę nie przyśpiesza mojego wzrostu… Zna moją kondycję i możliwości. Sam dobrze wiem co dzieję się z roślinami sztucznie pędzonymi, kiedy na siłę wymusza się ich wzrost czy dojrzałość owocu: jak truskawki w lutym czy pomidory w grudniu. Jakże one mi nie smakują….

Czy potrafię dać sobie czas? Czy jestem cierpliwy wobec siebie i innych? Każdy z nas potrzebuję czasu i klimatu, by wzrastać. I choć z pozoru nie dostrzegam wzrostu gołym okiem, to można to przyrównać do tego, kiedy nie widzę w jaki sposób kiełkuje źdźbło i rośnie trawa (jednak dostrzegam ich wzrost po pewnym czasie).  Tak wzrasta królestwo Boże we mnie i w Tobie. Jezus mówi: «Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: „Oto tu jest” albo: „Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest»” (Łk 17,20–21).

Czy wierzę głęboko, że jestem dobrą glebą? Jakie dobro zauważam w sobie? Czy mam świadomość, że jestem dzieckiem królestwa? By jednak owoce królestwa nie były cierpkie muszę zgodzić się na „wrzucenie w ziemię”. Z moim życiem jest tak, jak z nasieniem, które zostało wrzucone w ziemię… Po ziemi zazwyczaj chodzimy, ziemię depczemy, można się nią ubrudzić. To ziemia, w geście uniżenia poddaje się każdemu, kto po niej stąpa. Wrzucić kogoś w ziemię to nierzadko podeptać czyjeś dobre imię, poniżyć, odrzucić, pogardzić… Im bardziej bronię się przed doświadczeniem „słabości ziarna”(obumierania) w którym ukryta jest jego „moc”, tym więcej doświadczam własnej niemocy i bezradności.  Wzrost duchowy wymaga ode mnie cierpliwości i zgody na podeptanie, na „wrzucenie w ziemię.” Czy zauważam dobro, które rodzi się we mnie z trudnych i bolesnych doświadczeń? Czy potrafię cieszyć się każdym dobrem w pracy nad sobą?  Bóg cieszy się bardzo.  Popatrz na siebie z miłością i zobacz jak wiele się zmieniło, jak wiele zrozumiałeś, zobaczyłeś…

A może «…ptaki podniebne gnieżdżą się w Twoim cieniu». Czy widzisz, ile osób w Twym sercu znalazło schronienie? Ilu zostało wysłuchanych, zrozumianych, przyjętych…? «Z królestwem Bożym dzieje się tak… Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Wcale nie musisz wiedzieć JAK… najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. „…królestwo Boże pośród was jest»” (Łk 17,20–21). Wierzysz w to?

s. Monika