TCHNĄĆ W PARAFIĘ NOWE ŻYCIE. PRIORYTETY NOWEGO WIKAREGO.

Od swego przybycia do parafii Piotr Bienvenu odczuwa troskę o pouczanie młodzieży światłem wiary i rozbudzenie swoich parafian. Bogaty swoim duszpasterskim doświadczeniem w parafii Świętego Sulpicjusza, ustanawia „Katechizm Wytrwałości”. I tak, w niedzielę po Nieszporach, gromadzą się młode dziewczęta i kobiety, co daje początek pewnego rodzaju wspólnocie, której regulamin zostaje przedstawiony do zatwierdzenia księdzu arcybiskupowi. Spotkania te ożywiają na nowo nabożeństwo do Świętej Rodziny, które w XVI wieku zostało zaprowadzone w parafii Świętego Michała w Bordeaux, ale podczas rewolucji zanikło. Tenże „Katechizm Wytrwałości” jest odpowiedzią na rzeczywiste oczekiwania i szybko staje się ważnym elementem życia parafialnego. Będzie też elementem przygotowującym powstanie Stowarzyszenia Świętej Rodziny.
Głoszenie nauk? Doskonały sposób dla młodego kapłana, by przekazywać żywotność wiary. U Świętej Eulalii, kiedy mówi Ojciec Noailles, kościół jest wypełniony. Jego zdolności oratorskie szybko zyskują sławę, nawet jeśli on sam broni się przed tym. Mówi z łatwością, jasno i prosto. Jego homilie poruszają serca, są owocem jego własnych przemyśleń, a przede wszystkim zgłębiania Pisma Świętego i życia modlitwą. W tym właśni tkwi tajemnica poruszenia, jakie wywierają jego homilie, tu kryje się sekret poważania, jakim darzy go całe Bordeaux. Mógłby być wybornym mówcą katedry, ale swój talent zachowuje dla własnej parafii Świętej Eulalii. Nie pragnie błyszczeć, ale prowadzić serca ku Bogu. Zgadza się jednak, na prośbę proboszcza tamtejszej parafii, głosić kazania pasyjne w kościele Świętego Brunona. To bardzo biedna parafia i nie może ofiarować mu wynagrodzenia: jeden powód więcej by się zgodzić. To było do przewidzenia: ani jednego pustego krzesła! Tłum przepycha się: „To Ksiądz Noailles głosi!” Zebrana przez proboszcza ofiara staje się nie małą sumą i gospodarz parafii może ofiarować 300 franków rekolekcjoniście, który spiesznie odmawia przyjęcia ich. Ten gest sprawia jednak proboszczowi przykrość. Wówczas Piotr Bienvenu przyjmuje kwotę dodając: „Zauważyłem, że chrzcielnica jest w bardzo złym stanie. Niech Ksiądz zechce więc przyjąć owe 300 franków na jej odnowienie”. Gest bardzo prosty, ale znaczący.

GŁOSIĆ NA WOLNYM POWIETRZU? NIE WSZYSCY LUDZIE CHODZĄ DO KOŚCIOŁA.

Jedno z przedmieść Bordeaux – Tondu – należy do parafii Świętej Eulalii. Jest zarówno bardzo oddalone, jak i zaniedbane duchowo. Nie ma już ślubów, nie ma chrztów. Panuje tu zupełna obojętność religijna. To porusza serce młodego kapłana. Rozmawia o tym z proboszczem. Proboszcz parafii czuje, ze zadanie to przerasta jego możliwości, ale zachęca swych wikarych do podejmowania inicjatyw. Ojciec Noailles i jego współbrat – ks. Laborde, postanawiają zorganizować w Tondu „misje”. Trzeba przygotować teren i zdobyć zaufanie mieszkańców. Słuchanie, zainteresowanie i drobne usługi im wyświadczone wydaja powoli owoce. Dzieci zapraszają do udziału w zabawach. W niedzielę oberża staje się miejscem spotkania. To tam powstaje myśl, wysunięta przez jednego, stałego bywalca: „niech ksiądz głosi kazania na wolnym powietrzu, a będzie miał całe Tondu”. To dokonuje się podczas procesji w uroczystość Świętego Marka. Przy stacji w Tondu Ojciec Noailles głosi kazanie pod wielkim drzewem, obok kościoła. Za kazalnicę służy mu balia do prania. Obecni są wszyscy niedzielni słuchacze i inni. Tak bardzo lubią go słuchać. Drzewo to spotka uprzywilejowany los. Z upływem czasu pojawiają się plany, aby je ściąć, ponieważ przeszkadza na placu publicznym. Dowiadując się o tych planach, mieszkańcy dzielnicy mobilizują się i w odpowiednim urzędzie żywo domagają się pozostawienia drzewa. Przypominając im Ojca Noailles musi być bezwzględnie uszanowane i chronione.